Czyli jak jeden fałszywy donos doprowadziłby do zagrożenia życia lub zdrowia.

Kim jest autor donosu?

Żadnego listu oczywiście nie wysyłałem. Dowodzą temu poniższe filmy – posiadałem kamerę na suficie w swoim miejscu pobytu. Często mnie pytano na streamach: po co mi kamera w pokoju. No właśnie po to. Jakby prekognicja była lepszym słowem niż jasnowidzenie. Już takiej samej kamery nie posiadam ponieważ została zabezpieczona przez CBZC tak samo jak inny sprzęt elektroniczny w celach udowodnienia? Że autorem donosu na samego siebie byłem ja.

Interwencja wydarzyła się 25.08.2025. Zostałem wybudzony o godzinie około 11:32, ale nie obudził mnie hałas. Obudziła mnie prekognicja – przeczucie zaniepokojenia, które określałyby przyszłe wydarzenia. Spałem już kilka godzin będąc pod wpływem alkoholu.

Kulisy interwencji w Tychach: Taser i brak weryfikacji

Na filmie prawnik lub osoba znająca tematy interwencji mogłaby ujrzeć szereg zaniedbań proceduralnych prowadzenia interwencji. Na podstawie fałszywej diagnozy zostałbym od razu skierowany do “szpitala” psychiatrycznego. Świadek będący na miejscu interwencji zeznał w tamtym momencie, że to niemożliwe abym donos wysłał. Materiał dowodowy z kamery by temu przeczył. Sam też mówiłem, że mogę pokazać na telefonie o co chodziło, a to miałoby ujęcie we wpisie powyżej – przez przypadek przeczytałem, że taki donos wkrótce nastąpi. Nie jestem w posiadaniu dowodu w tym momencie, ale tamtego dnia byłem w posiadaniu takiego dowodu.

Osaczony i w szoku bardzo żałuję, że nie byłem na tyle rozgarnięty by chwycić po łuk, który mam pod ręką ponieważ to by mogło może nie pomóc, ale uchronić przed potencjalnym internowaniem na oddziale zamkniętym psychiatrii GCM Katowice-Ochojec – chcieli mnie wywieźć na miejsce zbrodni, której byłem świadkiem, a pozwolenie na to skończyłoby się dużo gorzej.

Tak więc osoba wykonująca donos popełniając czyn zabroniony miała na celu mi zaszkodzić jak sama się do tego przyznała, jednak posiadając kamerę udało mi się wykazać niekompetencje lub przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków służb lokalnych, a te raczej były świadome, że kierując mnie kolejny raz na oddział zamknięty w celu internowania przyczynią się do co najmniej uszczerbku na zdrowiu Michała Baniowskiego.


Treść fałszywego anonimowego maila zgłaszającego zagrożenie życia – dowód w sprawie Hud Hatmana

Dzień na Izbie Wytrzeźwień w Sosnowcu – relacja świadka i osoby poszkodowanej

Tamtego dnia oczywiście…

Będąc w pojeździe ratownictwa medycznego, które bezzasadnie mnie tam skierowało musiałem na głos powiedzieć, że przecież “lekarz” mnie nie przyjmie bo jestem pod wpływem alkoholu. Po badaniu alkomatem okazało się, że po kilku godzinach snu posiadam około 1 promil alkoholu w wydychanym powietrzu. No popatrzcie, nawet nikt nie wiedział, że byłem pod wpływem bo “był spokój”.

Wywieźli mnie wtedy na izbę wytrzeźwień do Sosnowca. Spędziłem tam około 6 godzin, a byłem zatrzymany godzin 8. Służby zarządziły, aby przed wypuszczeniem był przeprowadzony wywiad psychiatryczny.

Pomijając mierne dojście do siebie kierowane przez osoby nie posiadające kompetencji nawet do tego by samodzielnie oddychać – bo jakim prawem śpiąc kilka godzin zostaję zatrzymany i kierowany na izbę wytrzeźwień przed wypuszczeniem na wolność z izby wytrzeźwień zostały mi zadane pytania:

– Chce Pan zabić matkę?
– Nie.

– Chce Pan zabić siebie?
– Nie nie.

– A czy chce Pan zabić nas?
– A Wy mi kurwa koło chuja latacie.

Konował “lekarz” psychiatra, który siedzi tam za karę nie wytrzymał i powiedział, że jestem chujem pierdolonym. Doskonały komplement. Jestem dużo gorszy…

Wyobraźcie sobie, że “lekarz” psychiatra czyli ten, który ratuje życie i zdrowie wypuścił mnie gdy słońce zachodziło, temperatura oscylowała w zakresie 10 – 15 stopni Celsjusza. Był wieczór, ubrany byłem jak to w sierpniu się ubiera gdyż za dnia było ciepło. Bateria w telefonie się prawie wyładowała i musiałem dzwonić, aby mnie zabrano z Sosnowca do Tychów.

Czyli ten “lekarz” psychiatra z izby wytrzeźwień w Sosnowcu przyczynił się bezpośrednio do zagrożenia życia i zdrowia Michała Baniowskiego. Bo skoro lekarz to dba o zdrowie innych.

Wtedy postanowiłem, że tego jeszcze wtedy człowieka stosującego fałszywy donos znajdę i pociągnę do odpowiedzialności. Znalezienie jego danych zajęło mi 3 dni, ale tak na prawdę kilka godzin w trakcie 3 dni. Taki był tego wynik.

Wynik natomiast, bo kto odtrąbił sukces ten odtrąbił – nie usprawiedliwia dlaczego jeszcze nie otrzymałem zwrotu sprzętu elektronicznego pomimo wystosowania odpowiedniego wniosku oraz dlaczego system Rzeczypospolitej Polski nie pozwala na uzyskanie zadośćuczynienia za bezzasadny areszt. A mam na to rzekomo rok czasu od momentu uchylenia aresztu podczas gdy żaden prawnik (taka osoba co ukończyła studia prawnicze) nie chce się tematu podjąć.

Dlatego poinformowałem swoje własne służby aby sprawą się zajęli powtarzając jak mantrę: jebać polskę.