Areszt za fałszywe zawiadomienie – akt “swattingu”

W świecie gier i internetu niektórzy myślą, że są anonimowi, a ich działania to tylko ‘trolling’. Ale gdy ‘żart’ kończy się wizytą uzbrojonego oddziału antyterrorystycznego pod Twoimi drzwiami, kończy się zabawa, a zaczyna paragraf. W tym wpisie analizuję zjawisko swattingu – czyli celowego nasyłania służb na niewinne osoby za pomocą fałszywych zgłoszeń.

Jako Hud Hatman, programista, patrzę na to jak na brutalny ‘exploit’ wykorzystujący luki w procedurach bezpieczeństwa państwa. Opisuję konkretny przypadek aresztu za taki akt i tłumaczę, dlaczego system nie może (i nie powinien) puszczać płazem takich działań. To przestroga dla tych, którzy myślą, że technologia chroni ich przed odpowiedzialnością, i analiza dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak bardzo narażeni jesteśmy na cyfrową agresję w realnym świecie. Prawda o swattingu jest prosta: to igranie z ludzkim życiem, które zawsze zostawia ślad w systemie.

Wróciłem.

Dnia 1.09.2025 roku zostałem zatrzymany w swoim miejscu zamieszkania przez funkcjonariuszy komendy miejskiej policji w Tychach. Tego dnia dostałem zostałem ostrzeżony w wiadomości prywatnej na czacie, na platformie Discord przez osobę, która na ten moment jest osadzona w areszcie śledczym. Osoba ta – tego dotyczyła wiadomość – planuje napisać w formie elektronicznej zawiadomienie na komendę miejską w Tychach, planuje podpisać się moimi danymi osobowymi stosując treść ostrzegającą komendanta tejże komendy, że rzekomo planowałem i działam z zamiarem popełnienia czynu zabronionego na tle terrorystycznym – chodziło o wysadzenie w powietrze budynku komendy ale i także prokuratury tyskiej oraz filii podlegającej znanemu operatorowi telefonii komórkowej.

W momencie, kiedy gromadziły się radiowozy policyjne, które widziałem z okna swojego miejsca zamieszkania, także obecne było pogotowie gazowe, ale nie jak zwykle karetka pogotowia ratunkowego – już wiedziałem, że lekko nie będzie, natomiast z czystym sumieniem powtórzyłem matce moje słowa – że dzisiaj prawdopodobnie pojawi się tutaj Wojsko Polskie wobec fałszywego zawiadomienia, o którym posiadałem wiedzę.

Również z czystym sumieniem, mając w momencie zatrzymania 1.6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu – co swoje napyskowałem 6 funkcjonariuszom policji śląskiej – to moje. Bardzo dziękuje Panu z zasłoniętą twarzą za stwierdzenie, że nie wyglądam na osobę będącą pod wpływem substancji odurzających.

Zostałem przewieziony do aresztu policyjnego, w którym pobyt jeśli chodzi o warunki przebywania, subiektywne odczucia, np. leżenia na drewnianych deskach gdzie czas się dłuży razy 20 – zakrawa o łamanie praw człowieka. Po 2 dniach zatrzymania Prokurator z prokuratury generalnej przedstawił mojej osobie zarzuty, łącznie 4 artykuły prawne, których naruszenia miałbym się dopuścić.

Udało się także oddać mocz w kąt celi w areszcie policyjnym.

W trybie przyspieszonym zostałem oddany do dyspozycji sądu po dyspozycji prokuratora z prokuratury krajowej na wniosek ministerstwa sprawiedliwości, a starszy sędzia, który uprawdopodobniając nieprawdopodobne – zasądził mojej osobie najsurowszy środek zapobiegawczy w formie aresztu na 3 miesiące.

W związku z moimi działaniami mającymi miejsce po dniu 25.08.2025 – wyszukania i zdobycia informacji o tym człowieku byłem w posiadaniu jego danych osobowych, danych osobowych jego bliskich oraz bardzo powierzchowne fakty stanu psychicznego tejże osoby, byłem w posiadaniu informacji na temat prowadzonych z jego udziałem postępowań cywilnych oraz karnych i to w całości zostało opisane słownie podczas składania obszernych wyjaśnień. To nie przyczyniło się do szybkiego uchylenia aresztu. Do uchylenia aresztu przyczyniły się osoby trzecie.\

Spędziłem zatem 3 dni w areszcie policyjnym i 49 dni w areszcie śledczym. Łącznie byłem zatrzymany przez 52 dni na podstawie fałszywego zawiadomienia i ogłaszam wszem i wobec:

W areszcie śledczym gnije się lepiej niż w “szpitalu” psychiatrycznym. – Michał Baniowski

(artykuł w budowie)

Czy Wiktor Piasecki ze Szczecina stoi ponad w prawem?

Czy w dzisiejszej Polsce istnieją osoby ‘nieusuwalne’ z systemu, które mimo cieni na swojej działalności, zdają się być nietykalne? Pod lupę biorę postać Wiktora Piaseckiego ze Szczecina. Jako Hud Hatman, programista i matematyk, szukam w tej sprawie logiki – a raczej jej rażącego braku.

W tym wpisie analizuję fakty i zadaję niewygodne pytania o to, jak system chroni jednostki przed odpowiedzialnością za ich czyny. Czy znajomości, pozycja lub luki w procedurach pozwalają komukolwiek stać się większym niż samo prawo? To nie jest tylko tekst o jednej osobie – to diagnoza szczecińskiego (i nie tylko) wymiaru sprawiedliwości oraz etyki w życiu publicznym. Jeśli wierzysz, że przed prawem wszyscy powinni być równi, ta analiza pokaże Ci, gdzie ten fundament zaczyna pękać. Zapraszam do zapoznania się z dowodami i wyciągnięcia własnych wniosków.

W związku z nieudolnością mniej lub bardziej celową służb Rzeczypospolitej Polski oświadczam, że:

  1. Kopia tego artykułu istnieje w kilkudziesięciu lokalizacjach w internecie i zostanie wysłana automatycznie do wielu miejsc, jeśli z jakiegoś powodu opłacone usługi serwerowe i domenowe na wiele lat – przestaną działać.
  2. Zostanie tutaj opisana pokrótce nieudolność służb – celowa lub nie – w kontekście braku wyciągania konsekwencji wobec toksycznego oraz niebezpiecznego Wiktora Piaseckiego (pseudonim piachu, lat 18-19) ze Szczecina
  3. A co będzie to będzie i myśl sobie co chcesz.

WAŻNE – sprostowanie

Użytkownik @babskiesranie z Discorda, nickname: “amelka” to nie ofiara Wiktora Piaseckiego.
Nie ja wysnułem ten wniosek że to akurat ta posiadaczka konta była jego ofiarą, jednak była druga “amelka” – która jak sam Wiktor twierdzi dostała “PTSD” wobec swattingu – zbieżność nickname. Tak pisała.

Co wiedzą służby Rzeczypospolitej Polskiej o Wiktorze Piaseckim ze Szczecina?

https://policja.pl/pol/aktualnosci/231298,16-latek-odpowie-za-falszywe-alarmy-bombowe.html

Ktoś kojarzy świeżaka, wzrost około 175-183 cm wzrostu, włosy czarne, fryzura młodzieżowe o posturze nierozbudowanej? //edit wyższy był, a taki krótki

Co wiedzą ode mnie?

W formie screenów aby łatwiej było udostępniać, poniżej. Wybiórczo, a co.

Wiktor Piasecki i groźby karalne, art. 190 KK

Wiktor Piasecki i nielegalna działalność swattingu.

Bonus: jego wybiórcza twórczość własna

Dlaczego ten artykuł?

Służby by mogły, ale nie chcą.

Moje zawiadomienie o groźbach karalnych wystosowane do tyskiej policji zostało (może, ale nie koniecznie na skutek mojego zaniedbania) umorzone w trybie natychmiastowym na wniosek tyskiego prokuratora, który/która chce moją osobę ubezwłasnowolnić. Lub osoba temu podczłowiekowi znana z biurka obok.

Wyciągnij wnioski.

Jeśli myślisz że robię coś złego próbując nagłośnić sprawę – w porównaniu do wanna be gangstera o pseudonimie “piachu”, który jawnie ma na koncie kilka lub kilkanaście większych lub mniejszych ofiar, w tym całe miasta postawione do gotowości w związku z alarmami bombowymi…

Jeśli myślisz że jestem tym złym to proponuję rozważyć eutanazję.

Na dzień 7.02.2026 jeszcze nie odzyskałem swojej własności – sprzętu elektronicznego. Kolejny sukces służb lokalnych. Dlatego powiadomiłem służby zagraniczne. Bo ja pierdolę kurwa mać.

Są jakieś granice? Ta, świat bez granic to wy zobaczycie, ale już nie wrócicie.

Opis pobytu w areszcie: