Jak uzyskać rentę z ZUS-u? Mój autorski sposób

ZUS to dla wielu z nas czarna skrzynka – wrzucasz wniosek i nigdy nie wiesz, jaki wynik wypluje system. Ale jako programista i matematyk wiem jedno: każdy system działa według określonej logiki, nawet jeśli wydaje się ona absurdalna. W tym wpisie dzielę się moim ‘prostym sposobem’ na uzyskanie renty, który pozwolił mi przejść przez te procedury bez zbędnego stresu.

Nie znajdziesz tu nudnych definicji prawnych. Zamiast tego, pokazuję Ci, jak ‘debugować’ formularze i jak przygotować dokumentację, by była ona zrozumiała dla urzędnika-algorytmu. To instrukcja dla tych, którzy mają dość bycia petentem i chcą stać się świadomymi graczami w tym systemie. Dowiesz się, na jakie detale zwrócić uwagę i dlaczego matematyczna precyzja w opisywaniu swojego stanu zdrowia jest ważniejsza niż tysiące zaświadczeń. Poczuj się pewniej w starciu z machiną ZUS – zapraszam do lektury mojej strategii.

Prezentuję krótką relację w jaki sposób uzyskałem nie jedną, a aż dwie renty!

I to z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Bo nie mieli dowodów, że byłem programistą i że jakieś plany nawet bym chciał mieć. Te dowody z resztą niepotrzebne były im. Chory to chory i niech się leczy, a gdy się wyleczy to pójdzie do pracy.

Dostałem także niepełnosprawność w stopniu znacznym bez wizyty na komisji orzekającej niepełnosprawność. Bo to komisja musi być, by stwierdzić, że niepełnosprawny w stopniu znacznym. Gdy człowiek niepełnosprawny nie pojawia się na komisji ds. niepełnosprawności zazwyczaj jest zdolny do pracy i pełnosprawny. No chyba, że mu jakiś ordynator napisze, że jego stan zdrowia nie pozwala na pojawienie się na komisji – a o tym ten ordynator mi nie powiedział.

Skoro jestem niepełnosprawny w stopniu znacznym należałoby się świadczenie wspierające? Uzyskałem 17 lub 19 punktów, podczas gdy trzeba mieć ponad 70 aby dostać zasiłek wspierający w najwyższej kwocie.

Krok 1: Logiczne przygotowanie dokumentacji

Wyzbyłbym się resztek godności gdybym zgodził się na pracę zarobkową z ludźmi w IT, którzy mnie znienawidzili bo uświadomili sobie, że żyją w kłamstwie.

Nie będę stawiał się w roli uciekiniera bo nie jestem winny niczemu. Czekam aż te dziady w rządzie RP dostaną sygnał ostrzegawczy zza granicy – aby te odszkodowanie jednak uzyskać. Jeżeli się mnie pozbędą lub odszkodowania nie uzyskam będzie to dowód.

Natomiast jeżeli chodzi o brak wolnych miejsc na oddziałach zamkniętych psychiatrii zawsze miejsce dla mnie znajdowali. Ciekawe dlaczego.

Krok 2: Jak rozmawiać z orzecznikiem (algorytm rozmowy)

youtube placeholder image

GCM Katowice Ochojec: Opinia o Oddziale i Historia Pozostawionego Wenflonu

Wyobraź sobie, że opuszczasz mury szpitala, a system ‘zapomina’ o kawałku plastiku tkwiącym w Twojej żyle. To nie jest scenariusz z horroru, to rzeczywistość oddziału psychiatrycznego w GCM Katowice-Ochojec. Pod pseudonimem Hud Hatman dokumentuję starcie jednostki z machiną internowania, gdzie pacjent przestaje być człowiekiem, a staje się numerem w źle zarządzanym procesie.

W tym wpisie opisuję moje doświadczenia z Ochojca – miejsca, które w teorii ma gwarantować bezpieczeństwo, a w praktyce pozwala na rażące zaniedbania, takie jak pozostawiony wenflon po zakończeniu procedur. Dla mnie, programisty i matematyka, to błąd krytyczny w algorytmie opieki medycznej. Jak to możliwe, że w tak renomowanej placówce procedury higieniczne i bezpieczeństwa zawodzą na tak podstawowym poziomie? Czy internowanie daje przyzwolenie na traktowanie przedmiotowe? Przeczytaj relację o systemie, który ‘zacina się’ tam, gdzie najbardziej potrzebna jest uważność. To świadectwo o braku odpowiedzialności, bólu i biurokracji, która przysłania człowieka. Jeśli chcesz wiedzieć, jak naprawdę wygląda opieka na Ziołowej, ten tekst pokaże Ci obraz, którego nie znajdziesz w statystykach szpitala.

Szpital na Ochojcu – GCM – pozostawił wenflon w moim ciele.

To był kolejny raz, bodaj w roku 2023 kiedy miałem tam się znaleźć z powodów mi znanych i opisanych na tym blogu. To oczywiście nie było rozwiązaniem najmniej bolesnym ponieważ byłem tam świadkiem morderstwa pacjenta. Do jego zgonu przyczynił się personel zamkniętego oddziału psychiatrycznego, piętro 3.

Jak traktuje się internowanego w GCM Ochojec?

Zostałem tam pewnego razu bezprawnie wywieziony pod pretekstem pogorszenia zdrowia psychicznego. Znalazłem się na SOR. Zadzwonił to wiem kto, jednak osoba ta nawet dzisiaj nie pamięta, że zabili pacjenta na moich oczach, a ja w tej sprawie zeznawałem trochę później niż w momencie nagrania filmu poniżej.

Na oddziale ratunkowym SOR nie było “lekarza” psychiatry, a był jeden pielęgniarz. Wbił we mnie wenflon, zagadał, znienacka wtłoczył w krwiobieg nieznaną mi substancję, której działanie poczułem od razu.

Zareagowałem, żeby przestał bo się na to nie zgadzam więc wtłoczył substancję z dosyć dużej strzykawki do połowy. W momencie doznałem trudności w oddychaniu. Wsunął mi opaskę na ramię, miernik tętna na palec i zadawał pytania. Maszyna wydawała dźwięki wtedy, gdy… no właśnie. Więc sobie można skojarzyć co to za maszyna była.

Wypuścili mnie z powtórzeniem fałszywej diagnozy pozostawiając w moim ciele wenflon.

Poniżej prezentuję film z jego samodzielnego usuwania już będąc w mieszkaniu.

Błąd medyczny: Procedury a rzeczywistość (Pozostawiony wenflon)

Wypuścili nie wiem dlaczego, chyba nie było podstaw do faszerowania mimo zapewnień tyskiej policji i ratowników medycznych, że powinna być “hospitalizacja”.

Później 3 lata później tyska policja wyraźnie była zaniepokojona stanem rzeczy i pewnymi ruchami społecznymi. Jeden z policjantów machał mi TASER przed twarzą podczas bezzasadnej interwencji, rzekomo wysłałem maila na komendę i do prokuratury, że zamierzam przeprowadzić atak terrorystyczny z użyciem materiałów wybuchowych. Za to trafiłem do aresztu śledczego.

Nie próbujcie wyciągać wenflonu samodzielnie! Film nie jest instrukcją!

youtube placeholder image
Usuwanie wenflonu pozostawionego podczas bezzasadnej próby osadzenia w tzw. szpitalu psychiatrycznym.

Szpital Psychiatryczny w Bytomiu – Moja Opinia i Prawdziwy Obraz

Czy szpital to miejsce leczenia, czy systemowa pułapka? W tym wpisie zabiorę Cię za mury Szpitala Psychiatrycznego w Bytomiu. Jako Hud Hatman, programista i matematyk, nie potrafię ignorować błędów – a tutaj ‘bugów’ w systemie jest więcej niż w najgorzej napisanym kodzie.

To nie jest kolejna sucha recenzja. To zapis zderzenia człowieka z machiną, która zamiast naprawiać psychikę, często łamie godność. Analizuję warunki, podejście personelu i wszechobecny chaos, który nazywa się u nas ‘opieką medyczną’. Jeśli chcesz wiedzieć, jak naprawdę wygląda rzeczywistość w bytomskiej placówce i dlaczego polska psychiatria potrzebuje natychmiastowego ‘restartu’, ten tekst otworzy Ci oczy. Zapraszam do lektury świadectwa, którego nie znajdziesz w oficjalnych mediach – surowego, logicznego i do bólu prawdziwego.

Szpital Psychiatryczny w Bytomiu. Nie tylko tam są takie warunki. Na fotografiach znajduje się prawdziwy obraz jakości systemu psychiatrycznego. Prezentuję dla Was tutaj relację w formie zdjęć, jako bezprawnie zamknięty człowiek, nie “pacjent”.

Moje spostrzeżenia mówią mi, że to jest standard opieki. Standard czyli rzecz normalna, standardowa. Widać jak było i prawdopodobnie nic się nie zmieniło. Nie mam zamiaru sprawdzać.

Ówczesny ordynator Wojciech S. (zapewne dalej tam urzęduje) bez badania tomografem ani jakiegokolwiek obrazowania stwierdził, że mam “zniszczony mózg”. Wiedział także dlaczego “sąd się zgodził na ‘leczenie'”, ale nie powiedział. Ponad 10 lat się uczył żeby mógł tak powiedzieć. Każdego szkoda.

Wydaje mi się, że wydali więcej pieniędzy na ich stronę internetową, którą robiono w miesiąc niż na wyposażenie prezentowanego oddziału, który wyglądał tak samo latami.

Opinie google mówią same za siebie.

Osadzeni i internowani na takich oddziałach psychiatrycznych często nie są odwiedzani, a jedzenie szpitalne nie gwarantuje żadnej poprawy stanu emocjonalnego oraz fizycznego nie mówiąc o godności, którą im zabrano przed wejściem na oddział. Są im także zabierane resztki zasobów umysłowych, a nawet wspomnień, które należałoby przepracować a nie wygaszać.

Mój przypadek nie był pierwszym przypadkiem, w którym usiłowano zataić przestępstwa drugiego i trzeciego kręgu społeczeństwa, których byłem świadomy i o których wiedzę posiadałem.

Warunki na oddziale w Bytomiu

System psychiatryczny a rzeczywistość